Droga wiary – z nauczania ks. Jana

W dniach 13–15 marca 2026 r. w Rogowie odbyły się rekolekcje wielkopostne dla wspólnot Odnowy w Duchu Świętym naszej diecezji, które poprowadził ks. Jan Kruczyński. Zachęcamy do lektury kilku myśli ks. Jana, które mogą stać się inspiracją do osobistej refleksji i modlitwy.

Na początku ksiądz Jan przypomniał coś bardzo prostego, a zarazem bardzo konkretnego: modlitwę za jedną osobę, która nie zna Boga. Zachęcił, aby zapisać jej imię w widocznym miejscu — choćby na lodówce — i codziennie o niej pamiętać w modlitwie.

Modlitwa za jedną osobę może stać się drogą jej zbawienia.

Bóg posługuje się człowiekiem. Wiara nie jest teorią — wiara jest konkretem.

W Ewangelii Jezus uzdrawia ślepego od urodzenia. Dzieje się to na ulicy, w zwyczajnej codzienności. Jezus nakłada błoto na jego oczy i posyła go do sadzawki Siloe.

To obraz drogi duchowej człowieka.

Czytanie Słowa Bożego jest jak przyjęcie tego błota — prawdy o sobie. Nie zawsze jest to łatwe, ale jest konieczne. A modlitwa jest jak obmycie w sadzawce Siloe. Wtedy otwierają się oczy serca i człowiek zaczyna widzieć rzeczywistość głębiej.

Bardzo ważna jest także prawda w relacjach. Ksiądz Jan powiedział, że czasem żona powinna uklęknąć przed mężem, aby usłyszeć prawdę o sobie, a mąż przed żoną. Ten obraz pokazuje, że tylko pokora pozwala przyjąć prawdę i żyć w wolności.

Bóg jest Panem czasu i przestrzeni. W przykazaniach tylko przy jednym pojawia się słowo „pamiętaj” — przy świętowaniu dnia świętego. Niedziela jest czasem oddanym Bogu, czasem zatrzymania i powrotu do harmonii.

Dlatego tak ważne są cztery rzeczy:

kontemplowanie dzieła stworzenia,

pamięć o wyzwoleniu z grzechu,

odnawianie przymierza we Krwi Chrystusa,

powrót do prostoty i harmonii życia.

Ksiądz Jan przypomniał też historię proroka Elizeusza. Eliasz zarzucił na niego swój płaszcz — znak powołania. Elizeusz zostawił wszystko i poszedł za swoim mistrzem. Nie słuchał plotek o nim. Prosił tylko o jedno: o podwójną część jego ducha.

Kiedy Eliasz został zabrany do nieba, jego płaszcz spadł na ziemię. Elizeusz podniósł go i uderzył nim w wody Jordanu, które się rozdzieliły. Był to znak, że Duch Boga działa teraz w nim.

To prowadzi do bardzo ważnego pytania: gdzie jest twój płaszcz?

Prorok Izajasz mówi:

„Pan przyodział mnie w szaty zbawienia”.

Każdy z nas ma swój duchowy płaszcz. Jest on ukryty w skarbnicy Kościoła, w Słowie Bożym, w łasce sakramentów. Trzeba go odnaleźć i nauczyć się w nim chodzić.

We wspólnocie najważniejsza nie jest liczba ludzi ani wiedza. Najważniejsza jest jedność i relacja — szczególnie relacja z liderem. Jedność rodzi się z działania Ducha Świętego.

Jednak aby to było możliwe, potrzebny jest wewnętrzny „detoks” serca. Człowiek nie może nosić w sobie jadu.

Dlatego trzeba:

przestać obmawiać,

przestać plotkować,

przestać narzekać.

Człowiek staje się wielki wtedy, gdy oczyszcza swoje serce.

Ksiądz Jan przywołał także historię kobiety cierpiącej na krwotok. Gdy dotknęła płaszcza Jezusa, została uzdrowiona, ale pełnia uzdrowienia przyszła dopiero wtedy, gdy stanęła przed Nim twarzą w twarz.

Tak samo jest we wspólnocie. Wspólnota rozwija się wtedy, gdy uzdrawiają się relacje między ludźmi, gdy nie boimy się spotkania twarzą w twarz.

Upominanie drugiego człowieka powinno prowadzić do życia. Tak, aby człowiek odchodził umocniony — jak Samarytanka, która po rozmowie z Jezusem pobiegła w podskokach do miasta i z radością opowiadała o spotkaniu przy studni.

Jezus powiedział:

„Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem”.

To serce człowieka pokazuje, czy naprawdę żyje Słowem.

Wspólnota wzrasta wtedy, gdy Słowo Boże staje się ciałem w codziennym życiu.

Dlatego trzeba kochać wspólnotę i przychodzić do niej z obfitością serca.

Na koniec ksiądz Jan przywołał obraz gospody z przypowieści Jezusa. Człowiek otrzymuje dwa denary i troszczy się o powierzone mu życie.

Boże, dziękuję Ci, że przyprowadziłeś mnie do gospody.

Dałeś mi dwa denary.

Jeśli wydam więcej, oddasz mi, gdy wrócisz.

Mam dwa denary: Jezusa i Ducha Świętego.

I to mi wystarczy.

Amen.