Świadectwo ze Mszy Świętej 11.02.2018r

Niech Będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W dniu 11.02.2018 r byłam na Mszy Świętej z modlitwą o uzdrowienie w Hajnówce w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego. Mszę Świętą sprawował ksiądz Andrzej Witerski, który zaprosił wszystkich zgromadzonych, aby podeszli jak najbliżej do Pana Jezusa wystawionego na ołtarzu w Najświętszym Sakramencie. Jak również jak kto może aby uklęknął. Ja uklękłam na marmurowym schodku, który był lodowaty. Ogólnie w Świątyni było bardzo zimno. Od dłuższego czasu bolała mnie noga, która na zimno reagowała jeszcze większym bólem. Z bólu nie mogłam zasnąć, lub ból budził mnie w nocy, musiałam zażywać tabletki przeciwbólowe. W drodze powrotnej z nabożeństwa w nodze poczułam krótkotrwały potworny ból. Rano, gdy się obudziłam byłam bardzo szczęśliwa, że tę noc przespałam bez bólu i bez tabletek przeciwbólowych. Ból ustąpił, zostałam uzdrowiona! I to uzdrowienie trwa do dziś, a pisze to świadectwo miesiąc po.

Chwała Panu

Małgosia


Świadectwo ze Mszy 19.11.2017

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W dniu 19.11.2017 r. o godz.19.30  byłam na Mszy Świętej z modlitwą o uzdrowienie w Sokołowie Podlaskim u Salezjan. Mszę Świętą koncelebrował       ks. Andrzej Witerski proboszcz z Łysowa, oraz ks. Henryk Woźnowski opiekun wspólnoty „Radość w Panu” z Sokołowa Podlaskiego. Po  Mszy Świętej było nabożeństwo z posługą modlitewną o uzdrowienie, które poprowadził ks. Andrzej. Do modlitwy  zaprosił wszystkich zebranych w świątyni. Zasygnalizował fakt, że wszyscy jesteśmy charyzmatykami, gdyż każdy otrzymał dary od Boga jeden więcej inny mniej, ale każdy coś ma i tym darem powinien służyć. Potwierdzeniem była Ewangelia czytana tego dnia z liturgii kościoła o talentach. Nawiązując do słów ewangelii – aby nie zakopywać talentu – zaprosił wszystkich zgromadzonych, aby podeszli jak najbliżej do Pana Jezusa wystawionego na ołtarzu w Najświętszym Sakramencie i modlili się jeden za drugiego w dwójkach, używając tych darów jakich mamy. Najbliżej przy mnie stała pani Martyna, którą poprosiłam, aby modliła się za mnie. Wyjeżdżając do Sokołowa nie mogłam założyć na lewą nogę buta, gdyż stopa była  obrzęknięta i bardzo bolała. Od dłuższego czasu bolał mnie również prawy bark, czasem tak mocno, że ból budził mnie w nocy. Ciężko pracuję fizycznie, dużo dźwigam , więc pomyślałam sobie, że to jest  przyczyną więc musi tak być i nie przyszła mi do głowy myśl, żeby samej pomodlić się o uzdrowienie.  W trakcie modlitwy ból znacznie zmniejszył się. Następnego dnia rano poszłam do pracy i zauważyłam, że nic mnie nie boli i mogę swobodnie i z radością wykonywać swoje zajęcia. Przymierzyłam buty, których dzień wcześniej nie mogłam założyć i okazało się, że nic mnie nie uwiera. Obrzęk i ból zniknął. Niech to moje świadectwo uzdrowienia będzie zachętą do modlitwy za ludzi chorych i cierpiących, gdyż Pan Bóg może się nami posłużyć w każdym czasie, a jeśli uważamy, że nie mamy daru uzdrawiania to modląc się spodziewajmy się, że Pan Bóg może nas obdarować kiedy sam zechce.

Chwała Panu!   Jadzia


Świadectwo uzyskanych łask na Mszy świętej z modlitwą o uzdrowienia w dniu 19 listopada 2017 r.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Chcę się podzielić świadectwem otrzymania wspaniałego daru Ducha Świętego, który uzyskałam na Mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie w dniu 19 listopada 2017 r., która się odbyła w kościele Salezjańskim w Sokołowie Podlaskim.
We Mszy świętej uczestniczyłam jako przedstawiciel wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym „Radość w Panu” i odpowiadałam za pełnienie określonych funkcji. Jest oczywiste, że byłam podenerwowana i przyjęta tym faktem, chciałam, żeby wszystko odbyło się jak najlepiej. W pewnej chwili powiedziałam po prostu: „Panie Jezu, Ty się tym zajmij!”. Poprosiłam również Ducha Świętego, żeby sam działał, a mnie tylko uczynił swoim narzędziem. To pomogło mi w spokoju pełnić swoje obowiązki.
Robiłam zdjęcia przed Mszą świętą, kilkanaście w czasie Mszy i podczas modlitwy o uzdrowienie. Oświetlenie w kościele nie jest wystarczające do robienia wyraźnych ujęć, a mój aparat też nie należy do najlepszych. Więc na podglądzie widziałam, że wiele zdjęć jest nieudanych. W czasie modlitwy o uzdrowienie staram się nie robić zdjęć, żeby nie przeszkadzać innym modlić się, sama aktywnie uczestniczę w takiej modlitwie, nawet schowałam aparat fotograficzny do futerału. Ale pod wpływem wewnętrznego natchnienia: właśnie teraz trzeba fotografować! – wyciągałam aparat. Dzięki temu zostały utrwalone chwile wielkiej wspólnej radości, szczere uśmiechy osób, którzy są obarczeni chorobami, problemami swoimi i swoich bliskich, a jednak potrafią poczuć radość, radość wspólnej modlitwy. Tego wieczoru modliliśmy się o dary i charyzmaty Ducha Świętego, o ożywienie tego, co Duch Święty już dał nam w sakramentach chrztu i bierzmowania. Jestem pewna, że w tym czasie to się stało właśnie i ze mną. Po powrocie do domu z wielką niecierpliwością przeglądałam wykonane zdjęcia. Najpierw byłam zdumiona, a potem poczułam ogromną radość, ponieważ praktycznie wszystkie zdjęcia były udane! To była pierwsza oznaka otrzymanego daru.
Otrzymany od Ducha Świętego dar radości tak naprawdę uświadomiłam sobie dwa dni później, kiedy na spotkaniu modlitewnym naszej wspólnoty niektóre osoby powiedziały, że przyszły smutne, a dopiero wspólna modlitwa przemieniła ich nastrój na lepszy. A ja przypomniałam sobie, że już obudziłam się z poczuciem radości i ono towarzyszyło mi przez cały dzień. Następnego dnia miałam wizytę u lekarza i usłyszałam od niego słowa, dotyczące mojego stanu zdrowia, które mi się nie spodobały. Dotychczasową naturalną dla mnie reakcją byłby smutek i przygnębienie. Ale na próżno doszukiwałam się tych uczuć u siebie, byłam spokojna, a nawet radosna. Wieczorem w czasie Adoracji Najświętszego sakramentu w sanktuarium Miłosierdzia Bożego ksiądz poprosił każdego, aby podziękował za coś Panu Jezusowi. Pomyślałam, że podziękuję Mu za pokój i radość, które odczuwam. W tej samej chwili jedna z obecnych sióstr z naszej wspólnoty, która też była na Mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie w minioną niedzielę, na głos powiedziała, że dziękuje Panu Jezusowi za pokój i radość, które wlał w jej serce. To było dla mnie wyraźnym potwierdzeniem działania Ducha Świętego i bardzo ucieszyło, że inni też zostali szczodrze obdarowani.
Jestem świadoma, że otrzymane Boże dary trzeba doceniać i je pielęgnować. Dziękuję z całego serca Bogu Trójjedynemu za Jego hojne i tak wspaniałe dary!
Chwała Panu!
Lara


Jezus żyje i uzdrawia tak samo jak to się działo 2000 lat temu. Ja tego doświadczyłem na swoim ciele. Jakieś 10 lat temu kiedy byłem honorowym dawcą krwi, lekarz przed kolejnym oddaniem krwi badając mnie stwierdził że słyszy szmery w sercu. Zalecił wizytę u kardiologa. Po wykonaniu echa serca okazało się, że moje serce jest bardzo chore. Powtórzyłem badanie u innego specjalisty i diagnoza się potwierdziła. Moje serce kwalifikowało się do operacji. Słowa specjalistów: na to schorzenie nie ma nie ma leku, będzie tylko gorzej. Ratowały mnie przed szybkim zabiegiem dobre wyniki krwi. Padła decyzja, na razie czekać i obserwować a w razie pogorszenia zgłosić się na zabieg.

Byłem wystraszony i na badania nie zgłaszałem się przez 2 lata.

Przez ten czas uczestniczyłem prawie we wszystkich mszach świętych z modlitwą o uzdrowienie, które prowadziła Odnowa w Duchu Świętym pod przewodnictwem księdza Andrzeja Witerskiego w diecezji drohiczyńskiej. Pisałem na kartkach prośby o moje zdrowie. Będąc na jednej z nich, usłyszałem słowa  poprzedzające modlitwę: „a teraz będziemy modlić się za osoby, które mają chore serca”. Poczułem w tym momencie szarpnięcie jakby ukłucie w okolicach mojego serca. Nikomu nic o tym nie powiedziałem, myślałem, że mi się to wydaje.

W połowie roku 2015 zgłosiłem się na badanie echa serca. W trakcie badania usłyszałem słowa kardiologa: ,,to niemożliwe, muszę powtórzyć badanie”. Po jakimś czasie powiedział nie wiem jak to się stało, jest dobrze, serce powróciło do pierwotnego stanu. Od tego momentu już nie słyszałem więcej słów specjalisty. Wiedziałem jak to się stało, że to Jezus uzdrowił moje serce. Miałem w uszach słowa: ,,a teraz będziemy się modlić za te osoby które mają chore serca.” Otrzymałem nowe życie. Na kolejne badanie zapisano mnie za 2 lata profilaktycznie. Jestem Panu Bogu bardzo wdzięczny, niczym nie zasłużyłem na ten zaszczyt. Jedno wiem, że powinienem o tym świadczyć. W tym momencie pragnę podziękować wszystkim którzy modlili się za moje zdrowie, zwłaszcza księdzu Andrzejowi Witerskiemu i siostrom Klaryskom w Hajnówce, które omadlają prośby wypisywane na kartkach po każdej Mszy Swiętej.

                                                                                                                                                                                                                                       Chwała Panu

Jan Ziuzia


Świadectwo Danusi

Po przeżytych rekolekcjach REO, którym przewodniczył Ks Andrzej Witerski i osoby należące do Wspólnot Odnowy w Duchu Świętym. W dniu 25.03,2015 r zawierzyłam całe moje życie Jezusowi i poddałam się całkowicie Jego  Świętej Woli, oraz ogłosiłam Go Panem mojego życia. Moim jedynym Panem. Oddałam Jemu całe moje życie na zawsze. Zgodnie ze Słowem Bożym „Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w serce swoim uwierzysz…” Rz 10,9-10 Te słowa głęboko zapadły w moim sercu. W całym przeżywaniu rekolekcji, czułam prowadzenie i działanie Ducha Świętego. Postanowiłam przyłączyć się do wspólnoty „Mocni Duchem” w Węgrowie. Opiekunem wspólnoty jest ks Piotr Karwowski. Liderką Tereska Kalinowska, którą wspiera mąż Karol.
Należą do niej ludzie pragnący uwielbiać Boga w Trójcy Świętej Jedynego, pogłębiać wiarę i przy pomocy łaski Bożej wzrastać duchowo. I tam gdzie nas Pan postawi dać o Nim świadectwo, ewangelizować, nawracać się.
W styczniu zapisałam się na OSCh na niedzielę 7 lutego. Tydzień przed wyjazdem do Ostrołęki moja siostrzenica poprosiła o metrykę Chrztu Świętego. Korzystając z okazji poprosiłam księdza proboszcza, aby sprawdził kiedy ja byłam ochrzczona. Był to dzień 7 lutego 1954 r. Jakież było moje zdziwienie gdy sprawdziłam, że również 7 lutego mam uczestniczyć w Ostrołęckich Spotkaniach Charyzmatycznych. Pomyślałam, że tam będę dziękowała Panu Bogu za mój Sakrament Chrztu Świętego, moich rodziców, dziadków, chrzestnych, dzieci i wnuków. Czułam w tym działanie i prowadzenie Ducha Świętego. Po przyjeździe do Ostrołęki wraz z grupą Odnowy w Duchu Św z Węgrowa i Sokołowa trwałam na modlitwie i słuchaniu konferencji. Po Koronce do Bożego Miłosierdzia poszłam przed Najświętszy Sakrament, aby dziękować Panu Bogu za mój Sakrament Chrztu Świętego, który jest bramą do wszystkich Sakramentów Świętych. Uklękłam bardzo blisko Najświętszego Sakramentu. Modliłam się, uwielbiając, adorując Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Dziękowałam za Jego bezgraniczną miłość, Jego cierpienie, krzyż. Jego nieustanną obecność wśród nas, za Jego miłosierdzie. Dziękowałam z mój Chrzest Święty. Chrzest moich rodziców, dziadków, dzieci wnuków. Dziękowałam za łaskę wiary, za to, że Jezus zaprosił mnie na to spotkanie i za wszystkie otrzymane łaski. Dziękując i wielbiąc wpatrywałam się w Najświętszy Sakrament. W pewnym momencie ujrzałam Oblicze Pana. Patrzył na mnie a ja nie mogłam oderwać od Niego wzroku. Wpatrzona w Jego Oblicze dziękowałam za wszystko a nade wszystko za Chrzest Święty, którego to rocznice obchodziłam. Byłam bardzo szczęśliwa, Boża miłość pokój serca i radość przepełniała mnie na wskroś. Klęczałam dosyć długo, nie czułam bólu kolan, łzy szczęścia spływały z moich oczu. Nie wiem ile bym jeszcze klęczała, gdyby nie rozpoczynająca się Msza Święta. Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi wszechmocny… Wierzę mocno, że Jezus mnie na to spotkanie zaprosił, poprzez osoby, które postawił na mojej drodze. A Duch Święty mnie prowadził ponieważ w tym roku obchodzimy 1050 rocznicę Chrztu Polski i chrzest każdego z nas staje się kluczem do otwarcia drogi naszego przygotowania duchowego do przyjęcia Królowania Chrystusa i poddania się Jego Boskiej Władzy. Ja obchodziłam 62 rocznicę Chrztu Świętego 7.02.2016 r w Ostrołęce. Chwała Panu!  Danuta

Strona 1 z 3123