SPOTKANIE W NURCU

W dniach od 8 do 9 marca b. r. Odnowa w Duchu Świętym Diecezji Drohiczyńskiej spotkała się w Domu Zakonnym Sióstr Urszulanek N.M.P. W Nurcu, by uczestniczyć w formacji na temat głoszenia Kerygmatu  i świadectwa swego spotkania z Jezusem. Dziękuję Duchowi Świętemu, że zaprosił mnie na to spotkanie. Uważam, że było ono ważne i bardzo potrzebne.

Wiem w kogo wierzę, wiem komu wierzę – ale czy żyję tym, czy potrafię o tym mówić? Pytania, które padały podczas konferencji, zmuszały nas do zadawania sobie pytań i dawania odpowiedzi. Tak, pragnę głosić wiarę. Pragnę być świadkiem mojego Pana. Spotkałam osobiście Jezusa, przemienił moje życie, jest żywy, prawdziwy, Jego Słowo ma moc – nie mogę milczeć. Pragnę dzielić się miłością, bo Jezus jest miłością. I to dzielenie sprawia mi radość. Radość ta znalazła sobie miejsce w moim sercu i jedynie co ją blokowało to brak umiejętności, wiedzy, być może pełnej otwartości na łaskę by to czynić.

Pragnę żyć moim doświadczeniem Boga, wydobywać je, żyć nim, głosić. Tak jak ja doświadczyłam mocy Słowa, tak i inni mogą doświadczyć. Nie mogę i nie chcę, zatrzymać go tylko dla siebie, zresztą to niemożliwe. Ono samo się wyrywa. Tylko jak głosić? żeby i innych dotknęło. Trzeba zaangażować nie tylko serce ale i intelekt. Wierzę, że miłość, świadomość, i wiedza – harmonia tych pojęć we mnie, da mi pokój i odwagę.

Jezus jest moim jedynym Panem. Bóg jest moim Stwórcą i kocha mnie tak jak Ojciec. Jestem Jego umiłowanym dzieckiem. Doświadczyłam tego i doświadczam nieustannie. Świadomość ta w sercu moim budzi radość i pokój. Jestem osobą samotną, ale nigdy nie jestem sama. Jest ktoś, kto mnie kocha i zawsze jest przy mnie. Dzięki Ci Ojcze, za Twoją obecność, za Twoją miłość. Bóg pragnie nas uczynić podobnymi do siebie, dlatego dał nam Jezusa Chrystusa.

Gdy grzeszę odchodzę od Boga. Pragnę wyrzec się grzechu, każdego grzechu. Trzeba wyzwolić się z grzechu. Sama nie jestem w stanie tego dokonać. Ale Bóg nie zostawił mnie samej jest ze mną i pragnie mi pomagać. Jezus powiedział „Ja Jestem z wami, po wszystkie dni, aż do skończenia świata” (por. Mt 28, 20) To jest prawda, którą pragnę żyć.

Spotkanie w Nurcu, było bardzo potrzebne, wpisuje się w cykl tych spotkań, które pomagają nam żyć Prawdą. To dobry pomysł, który zrodził się w Nurcu, aby takie spotkania wpisały się na stałe w nasz kalendarz. Byłby to czas, kiedy moglibyśmy zdobywać wiedzę, poznawać swoje możliwości, poszerzać je i utrwalać, a co jest też nie bez znaczenia, bardziej poznawać i jednoczyć się jako wspólnota drohiczyńska.

Dziękuję ks. Andrzejowi Witerskiemu i Jadwidze Porzezińskiej, za zorganizowanie spotkania wygłoszone konferencje i przeprowadzenie warsztatów.

Joanna Błońska Odnowa w Duchu Świętym „Radość w Panu” Sokołów Podlaski


Świadectwo ze Mszy Świętej 11.02.2018r

Niech Będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W dniu 11.02.2018 r byłam na Mszy Świętej z modlitwą o uzdrowienie w Hajnówce w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego. Mszę Świętą sprawował ksiądz Andrzej Witerski, który zaprosił wszystkich zgromadzonych, aby podeszli jak najbliżej do Pana Jezusa wystawionego na ołtarzu w Najświętszym Sakramencie. Jak również jak kto może aby uklęknął. Ja uklękłam na marmurowym schodku, który był lodowaty. Ogólnie w Świątyni było bardzo zimno. Od dłuższego czasu bolała mnie noga, która na zimno reagowała jeszcze większym bólem. Z bólu nie mogłam zasnąć, lub ból budził mnie w nocy, musiałam zażywać tabletki przeciwbólowe. W drodze powrotnej z nabożeństwa w nodze poczułam krótkotrwały potworny ból. Rano, gdy się obudziłam byłam bardzo szczęśliwa, że tę noc przespałam bez bólu i bez tabletek przeciwbólowych. Ból ustąpił, zostałam uzdrowiona! I to uzdrowienie trwa do dziś, a pisze to świadectwo miesiąc po.

Chwała Panu

Małgosia


Świadectwo ze Mszy 19.11.2017

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W dniu 19.11.2017 r. o godz.19.30  byłam na Mszy Świętej z modlitwą o uzdrowienie w Sokołowie Podlaskim u Salezjan. Mszę Świętą koncelebrował       ks. Andrzej Witerski proboszcz z Łysowa, oraz ks. Henryk Woźnowski opiekun wspólnoty „Radość w Panu” z Sokołowa Podlaskiego. Po  Mszy Świętej było nabożeństwo z posługą modlitewną o uzdrowienie, które poprowadził ks. Andrzej. Do modlitwy  zaprosił wszystkich zebranych w świątyni. Zasygnalizował fakt, że wszyscy jesteśmy charyzmatykami, gdyż każdy otrzymał dary od Boga jeden więcej inny mniej, ale każdy coś ma i tym darem powinien służyć. Potwierdzeniem była Ewangelia czytana tego dnia z liturgii kościoła o talentach. Nawiązując do słów ewangelii – aby nie zakopywać talentu – zaprosił wszystkich zgromadzonych, aby podeszli jak najbliżej do Pana Jezusa wystawionego na ołtarzu w Najświętszym Sakramencie i modlili się jeden za drugiego w dwójkach, używając tych darów jakich mamy. Najbliżej przy mnie stała pani Martyna, którą poprosiłam, aby modliła się za mnie. Wyjeżdżając do Sokołowa nie mogłam założyć na lewą nogę buta, gdyż stopa była  obrzęknięta i bardzo bolała. Od dłuższego czasu bolał mnie również prawy bark, czasem tak mocno, że ból budził mnie w nocy. Ciężko pracuję fizycznie, dużo dźwigam , więc pomyślałam sobie, że to jest  przyczyną więc musi tak być i nie przyszła mi do głowy myśl, żeby samej pomodlić się o uzdrowienie.  W trakcie modlitwy ból znacznie zmniejszył się. Następnego dnia rano poszłam do pracy i zauważyłam, że nic mnie nie boli i mogę swobodnie i z radością wykonywać swoje zajęcia. Przymierzyłam buty, których dzień wcześniej nie mogłam założyć i okazało się, że nic mnie nie uwiera. Obrzęk i ból zniknął. Niech to moje świadectwo uzdrowienia będzie zachętą do modlitwy za ludzi chorych i cierpiących, gdyż Pan Bóg może się nami posłużyć w każdym czasie, a jeśli uważamy, że nie mamy daru uzdrawiania to modląc się spodziewajmy się, że Pan Bóg może nas obdarować kiedy sam zechce.

Chwała Panu!   Jadzia


Świadectwo uzyskanych łask na Mszy świętej z modlitwą o uzdrowienia w dniu 19 listopada 2017 r.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Chcę się podzielić świadectwem otrzymania wspaniałego daru Ducha Świętego, który uzyskałam na Mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie w dniu 19 listopada 2017 r., która się odbyła w kościele Salezjańskim w Sokołowie Podlaskim.
We Mszy świętej uczestniczyłam jako przedstawiciel wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym „Radość w Panu” i odpowiadałam za pełnienie określonych funkcji. Jest oczywiste, że byłam podenerwowana i przyjęta tym faktem, chciałam, żeby wszystko odbyło się jak najlepiej. W pewnej chwili powiedziałam po prostu: „Panie Jezu, Ty się tym zajmij!”. Poprosiłam również Ducha Świętego, żeby sam działał, a mnie tylko uczynił swoim narzędziem. To pomogło mi w spokoju pełnić swoje obowiązki.
Robiłam zdjęcia przed Mszą świętą, kilkanaście w czasie Mszy i podczas modlitwy o uzdrowienie. Oświetlenie w kościele nie jest wystarczające do robienia wyraźnych ujęć, a mój aparat też nie należy do najlepszych. Więc na podglądzie widziałam, że wiele zdjęć jest nieudanych. W czasie modlitwy o uzdrowienie staram się nie robić zdjęć, żeby nie przeszkadzać innym modlić się, sama aktywnie uczestniczę w takiej modlitwie, nawet schowałam aparat fotograficzny do futerału. Ale pod wpływem wewnętrznego natchnienia: właśnie teraz trzeba fotografować! – wyciągałam aparat. Dzięki temu zostały utrwalone chwile wielkiej wspólnej radości, szczere uśmiechy osób, którzy są obarczeni chorobami, problemami swoimi i swoich bliskich, a jednak potrafią poczuć radość, radość wspólnej modlitwy. Tego wieczoru modliliśmy się o dary i charyzmaty Ducha Świętego, o ożywienie tego, co Duch Święty już dał nam w sakramentach chrztu i bierzmowania. Jestem pewna, że w tym czasie to się stało właśnie i ze mną. Po powrocie do domu z wielką niecierpliwością przeglądałam wykonane zdjęcia. Najpierw byłam zdumiona, a potem poczułam ogromną radość, ponieważ praktycznie wszystkie zdjęcia były udane! To była pierwsza oznaka otrzymanego daru.
Otrzymany od Ducha Świętego dar radości tak naprawdę uświadomiłam sobie dwa dni później, kiedy na spotkaniu modlitewnym naszej wspólnoty niektóre osoby powiedziały, że przyszły smutne, a dopiero wspólna modlitwa przemieniła ich nastrój na lepszy. A ja przypomniałam sobie, że już obudziłam się z poczuciem radości i ono towarzyszyło mi przez cały dzień. Następnego dnia miałam wizytę u lekarza i usłyszałam od niego słowa, dotyczące mojego stanu zdrowia, które mi się nie spodobały. Dotychczasową naturalną dla mnie reakcją byłby smutek i przygnębienie. Ale na próżno doszukiwałam się tych uczuć u siebie, byłam spokojna, a nawet radosna. Wieczorem w czasie Adoracji Najświętszego sakramentu w sanktuarium Miłosierdzia Bożego ksiądz poprosił każdego, aby podziękował za coś Panu Jezusowi. Pomyślałam, że podziękuję Mu za pokój i radość, które odczuwam. W tej samej chwili jedna z obecnych sióstr z naszej wspólnoty, która też była na Mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie w minioną niedzielę, na głos powiedziała, że dziękuje Panu Jezusowi za pokój i radość, które wlał w jej serce. To było dla mnie wyraźnym potwierdzeniem działania Ducha Świętego i bardzo ucieszyło, że inni też zostali szczodrze obdarowani.
Jestem świadoma, że otrzymane Boże dary trzeba doceniać i je pielęgnować. Dziękuję z całego serca Bogu Trójjedynemu za Jego hojne i tak wspaniałe dary!
Chwała Panu!
Lara


Jezus żyje i uzdrawia tak samo jak to się działo 2000 lat temu. Ja tego doświadczyłem na swoim ciele. Jakieś 10 lat temu kiedy byłem honorowym dawcą krwi, lekarz przed kolejnym oddaniem krwi badając mnie stwierdził że słyszy szmery w sercu. Zalecił wizytę u kardiologa. Po wykonaniu echa serca okazało się, że moje serce jest bardzo chore. Powtórzyłem badanie u innego specjalisty i diagnoza się potwierdziła. Moje serce kwalifikowało się do operacji. Słowa specjalistów: na to schorzenie nie ma nie ma leku, będzie tylko gorzej. Ratowały mnie przed szybkim zabiegiem dobre wyniki krwi. Padła decyzja, na razie czekać i obserwować a w razie pogorszenia zgłosić się na zabieg.

Byłem wystraszony i na badania nie zgłaszałem się przez 2 lata.

Przez ten czas uczestniczyłem prawie we wszystkich mszach świętych z modlitwą o uzdrowienie, które prowadziła Odnowa w Duchu Świętym pod przewodnictwem księdza Andrzeja Witerskiego w diecezji drohiczyńskiej. Pisałem na kartkach prośby o moje zdrowie. Będąc na jednej z nich, usłyszałem słowa  poprzedzające modlitwę: „a teraz będziemy modlić się za osoby, które mają chore serca”. Poczułem w tym momencie szarpnięcie jakby ukłucie w okolicach mojego serca. Nikomu nic o tym nie powiedziałem, myślałem, że mi się to wydaje.

W połowie roku 2015 zgłosiłem się na badanie echa serca. W trakcie badania usłyszałem słowa kardiologa: ,,to niemożliwe, muszę powtórzyć badanie”. Po jakimś czasie powiedział nie wiem jak to się stało, jest dobrze, serce powróciło do pierwotnego stanu. Od tego momentu już nie słyszałem więcej słów specjalisty. Wiedziałem jak to się stało, że to Jezus uzdrowił moje serce. Miałem w uszach słowa: ,,a teraz będziemy się modlić za te osoby które mają chore serca.” Otrzymałem nowe życie. Na kolejne badanie zapisano mnie za 2 lata profilaktycznie. Jestem Panu Bogu bardzo wdzięczny, niczym nie zasłużyłem na ten zaszczyt. Jedno wiem, że powinienem o tym świadczyć. W tym momencie pragnę podziękować wszystkim którzy modlili się za moje zdrowie, zwłaszcza księdzu Andrzejowi Witerskiemu i siostrom Klaryskom w Hajnówce, które omadlają prośby wypisywane na kartkach po każdej Mszy Swiętej.

                                                                                                                                                                                                                                       Chwała Panu

Jan Ziuzia