Jezus żyje i uzdrawia tak samo jak to się działo 2000 lat temu. Ja tego doświadczyłem na swoim ciele. Jakieś 10 lat temu kiedy byłem honorowym dawcą krwi, lekarz przed kolejnym oddaniem krwi badając mnie stwierdził że słyszy szmery w sercu. Zalecił wizytę u kardiologa. Po wykonaniu echa serca okazało się, że moje serce jest bardzo chore. Powtórzyłem badanie u innego specjalisty i diagnoza się potwierdziła. Moje serce kwalifikowało się do operacji. Słowa specjalistów: na to schorzenie nie ma nie ma leku, będzie tylko gorzej. Ratowały mnie przed szybkim zabiegiem dobre wyniki krwi. Padła decyzja, na razie czekać i obserwować a w razie pogorszenia zgłosić się na zabieg.

Byłem wystraszony i na badania nie zgłaszałem się przez 2 lata.

Przez ten czas uczestniczyłem prawie we wszystkich mszach świętych z modlitwą o uzdrowienie, które prowadziła Odnowa w Duchu Świętym pod przewodnictwem księdza Andrzeja Witerskiego w diecezji drohiczyńskiej. Pisałem na kartkach prośby o moje zdrowie. Będąc na jednej z nich, usłyszałem słowa  poprzedzające modlitwę: „a teraz będziemy modlić się za osoby, które mają chore serca”. Poczułem w tym momencie szarpnięcie jakby ukłucie w okolicach mojego serca. Nikomu nic o tym nie powiedziałem, myślałem, że mi się to wydaje.

W połowie roku 2015 zgłosiłem się na badanie echa serca. W trakcie badania usłyszałem słowa kardiologa: ,,to niemożliwe, muszę powtórzyć badanie”. Po jakimś czasie powiedział nie wiem jak to się stało, jest dobrze, serce powróciło do pierwotnego stanu. Od tego momentu już nie słyszałem więcej słów specjalisty. Wiedziałem jak to się stało, że to Jezus uzdrowił moje serce. Miałem w uszach słowa: ,,a teraz będziemy się modlić za te osoby które mają chore serca.” Otrzymałem nowe życie. Na kolejne badanie zapisano mnie za 2 lata profilaktycznie. Jestem Panu Bogu bardzo wdzięczny, niczym nie zasłużyłem na ten zaszczyt. Jedno wiem, że powinienem o tym świadczyć. W tym momencie pragnę podziękować wszystkim którzy modlili się za moje zdrowie, zwłaszcza księdzu Andrzejowi Witerskiemu i siostrom Klaryskom w Hajnówce, które omadlają prośby wypisywane na kartkach po każdej Mszy Swiętej.

                                                                                                                                                                                                                                       Chwała Panu

Jan Ziuzia